| QUIZ: Bezradni lekarze *rozwiązany* |
|
|
|
| Niedziela, 19 Grudzień 2010 14:33 |
|
Opis przypadku: Do Kliniki Chorób Dziecięcych AM przyjęto 5-letnią dziewczynkę diagnozowaną od ponad 6 miesięcy w kilku innych szpitalach z powodu nawracającej średnio co kilka (2-3) tygodni gorączki (do 43 st. C) z towarzyszącym silnym zaczerwienieniem skóry, dreszczami, wzmożoną potliwością i kilkukrotnie wysypką, zwyżką ciśnienia, tachykardią i ospałością. Za każdym razem podając w szpitalu leki p/gorączkowe (paracetamol), hipotensyjne (labetalol), płyny i małe dawki hydrokortyzonu (kiedy występowały dolegliwości skórne) udawało się dziecko wyleczyć, jednak za każdym razem objawy po różnym czasie nawracały. W trakcie poprzednich hospitalizacji wykonano następujące badania: USG jamy brzusznej, USG-Doppler tt. nerkowych, RTG klp, CT głowy, EKG, echo serca nie stwierdzając istotnych odchyleń od normy. W badaniach krwi i moczu jedynym odchyleniem były miernie podwyższone wskaźniki stanu zapalnego i glikemia. Bezradni lekarze zdecydowali się skierować dziecko do ośrodka referencyjnego, aby jeszcze pogłębić diagnostykę. Do Kliniki dziecko zostało przyjęte bez objawów, pojawiły się one jednak znowu w 3. dniu hospitalizacji, na dzień przed planowanym wypisem. Pytania QUIZowe: Co może dolegać temu dziecku? O co należy uzupełnić wywiady? Jakie dodatkowe badania zlecić? Jakie jest końcowe rozpoznanie? |




Komentarze
Przeprowadzić podstawowe badanie neurologiczne
Badania: ob,crp, HbA1c, morfologia z rozmazem, aspat, alat, lipidogram, ferrytyna, kwas 5-hydroksyindoloo ctowy w moczu
Wstępna diagnoza: choroba Stilla, plamica Henocha, któraś z infekcji tropikalnych, zespół rakowiaka
Jaki jest charakter wysypki i lokalizacja?
Jak wyglądają migdałki i zęby dziecka?
Czy występują objawy dyzuryczne?
Do badań dołożyłbym ASO, ewentualnie wymaz z gardła i posiew moczu
W rodzinie nie występowały żadne ch. reumatologiczne . Zęby mleczne, pojedyncze ubytki i przebarwienia szkliwa. Migdałki wystające z łuków, bez patologicznego nalotu. Neurologicznie bz.
Przy przyjęciu do kliniki nie stwierdzono żadnych nieprawidłowośc i w podstwowych badaniach (krew, mocz, ekg, RR, rtg klp). Kwas indolilooctowy w moczu w normie. Krew pobrana w chwili napadu: z odchyleń od normy: OB 16, CRP 11 (N 5), ASO 200 jm. AST, ALT górna granica normy. Ferrytyna N.
EKG w czasie napadu gorączki: tachykardia zatokowa, prawogram, dekstrogyria, bez cech niedokrwienia. odstępy PQ i QT w normie. Echo serca - bz, niewielka niedomykalność zastawki mitralnej.
Poproszę o konsultację okulistyczną - zapalenie błony naczyniowej oka?
Podejrzewam młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów o początku uogólnionym.
Badanie przedmiotowe układu ruchu jak i innych układów - bez odchyleń.
To ze dziecko bolą stawy twierdzi matka, dziewczynka sama nie jest już tego pewna.
Konsultacja okulistyczna - wszystko ok.
Zdecydowanie nie jest to choroba Stilla, na którą pewnie prędzej czy później lekarze by wpadli.
Jak wyglądał pierwszy napad? - podobno tak samo jak inne, tylko wystąpił w domu wczesną nocą (w tym czasie dziewczynka leżała od 5 dni w łóżku z powodu ciężkiego zapalenia oskrzeli). Wezwano wtedy pogotowie i przyjęto do szpitala.
Z badań hormonalnych: wszystko w normie.
Dodam tylko że przypadek jest rzeczywisty.
Proponuję jeszcze raz uzupełnić wywiady i zastanowić się o co w tym wszystkim może chodzić.
Można zrobić dobową zbiórkę moczu na metabolity katecholamin i MRI całego ciała (ale to już chwytanie się tonącego brzytwy)
Kto opiekuje się dzieckiem na stałe? Czy zatrudniana jest opiekunka czy opiekę sprawuje głównie matka? Czy dziewczynka ma rodzeństwo - ktoś w domu ma podobne objawy? Czy matka jest zorientowana w terminologii medycznej, czy pracuje, jaki jest jej zawód? Czy chętnie zgadza się na kolejne badania, nawet inwazyjne? Czy w szpitalu ktoś ją zmienia w opiece nad córką, czy siedzi z nią w dzień i w nocy? Czy ojciec dziecka pojawił się w szpitalu? Co on mówi o chorobie córki?
Diagnostyka pheochromocytom a była przeprowadzona - nic nie wykazano.
Matka neguje ugryzienie dziecka przez kleszcza, nie ma kontaktu ze zwierzętami, bo ma alergię. Na stałe dzieckiem opiekuje się matka - nie pracuje (zrezygnowała z pracy jako pielęgniarka już w ciąży) i zajmuje się domem. Nie ma rodzeństwa, nikt w otoczeniu nie ma podobnych objawów. Matka ciągle (dzień i noc) siedzi przy dziecku, niechętna jest każdych procedur zwłaszcza inwazyjnych, bo z góry zakłada, że to na nic, jednocześnie nigdy nie sprzeciwiła się hospitalizacji. Niezbyt chętnie współpracuje z lekarzem w kwestii poprzednich napadów. Ojciec dziecka nie pojawił się, gdyż jest właśnie w delegacji zagranicą. Matka kontaktuje się z nim telefonicznie, niewiadomo jakie informacje mu przekazuje.
Ale jak tak czytam to co już zostalo ustalone, to zastanawiam się nad przeniesionym zespolem Munchhausena. Albo po prostu wydaje mi się, że dziwne zachowanie matki ma tu jakieś znaczenie. Ale sprobować nie zaszkodzi :) Tylko nie wiem, co powinno się zalecić w takim przypadku: obserwacja matki i pilnowanie dziecka (czy to w ogóle jest możliwe?), konsultacje psychiatryczne albo psychologiczne, może jakaś rozmowa psychologa z tą dziewczynką bez obecności matki (nie wiem, czy matka wyrazi na to zgodę, niestety nie mam pojęcia o tych procedurach).
"Mimo szeregu wątpliwości, istnieje już dość szeroka wiedza na temat MSBP. Jeżeli pediatra odczuwa znaczny dysonans lub niepokój w kontakcie z daną rodziną, polegając na swoich emocjonalnych i profesjonalnych kompetencjach, może zwrócić się o pomoc w rozwianiu wątpliwości. Diagnoza powinna być udziałem zespołu: pediatra, pracownik socjalny, psycholog, psychiatra. Dobrze jest zasięgnąć opinii specjalistów w kwestii krzywdzenia dzieci, np. Fundacji Dzieci Niczyje, Mederi, Niebieska Linia."
Podają też, że w Anglii monitorowanie (kamera) sali w szpitalu nie może być prowadzone bez zgody rodziców, a tak by było pewnie najłatwiej "diagnozować" taką chorobę rodzica.
Ponieważ dziecko było już diagnozowane w wielu kierunkach, również takich mało prawdopodobnych , skłaniałabym się ku takiemu rozpoznaniu. Można zwrócić się do toksykologów o pomoc - opisać objawy, wysłać krew na badania. Nie należy jednak zakładać, bez udowodnienia winy matce, że dziecko jest zdrowe. Ale ja już nie mam pomysłu na inne rozpoznania.
A tutaj link do artykułu, tylko trzeba się zarejestrować niestety, ale bezpłatnie:
http://www.standardy.pl/pediatria/2009/2/zastepczy-zespol-munchausena-emocje-i-kontrowersje-
Co matka mogła podawać dziecku (zabawa w toksykologa)?
Jak można rozwiązać problem tej rodziny?
Ale to tylko moje male przypuszczenia, chętnie poczytam inne propozycje. No i czekam na rozwiązanie :)
Co do tego czym podtruwała dziecko - nie jest to ani antyhistaminica (zbyt silnie wyrażone objawy), ani żaden cholinolityk, choć bardzo blisko ;)
wtedy to mama musialaby mieć niezle dojścia... Ale teraz to juz nie wiadomo, czego jeszcze można się po niej spodziewać.
Dla kogoś kto chorowal na astmę, bylaby dość latwo dostępna.
Mogla też jakieś steroidy przyjmować, ale czy przedawkowanie daje takie objawy, to nie wiem.
Ale niestety narazie chyba nic nie wymyśle.
A jak nie to, to musi być efedryna.
I tu nastąpil koniec moich pomyslów :)
Na to że jest to sympatykomimety k można było wpaść łatwo powiązzując fakt, że objawy bardzo szybko ustępowały po zastosowaniu Labetalolu (A,B-bloker).
Przypadek rozwiązany, dzięki za udział i gratuluję szybkiego rozwiązania ;).
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.